Czy można być tylko jeden raz w życiu w Polsce i nie zobaczyć muzeum w Oświęcimiu ? Oczywiście - można. Ale wizyta w tym miejscu dodaje do "pojęcia o Polsce" dodatkową, bardzo ważną perspektywę. Podobnie jest z Hiroszimą w Japonii. Turystycznie jest mnóstwo piękniejszych miejsc w tym kraju. Jednak te kilka godzin spędzonych tutaj powoduje, że teraz myślę, że nie można tu nie przyjechać. Jak dla mnie - żadne słowa czy film nie odtworzą emocji jakie przeżywa człowiek chodząc po miejscu gdzie było epicentrum wybuchu, patrząc na pomnik dziewczynki, która zmarła kilka lat po wybuchu, choć bardzo chciała żyć, czy obchodząc wkoło jedyne ruiny ocalałe w okolicy centrum wybuchu.. Nie dziwi mnie też, że to akurat tu, na jednym z budynków obok stacji kolei dostrzegliśmy napis "Pokój Ukrainie". Trudno o tym wszystkim myśleć, ale warto tu być..
Po muzeum i wizycie w parku pokoju, gdzie trafiliśmy chyba na gimnazjalny koniec roku szkolnego, wpadliśmy jeszcze na 2h do mini parku w centrum Hiroszimy, odtworzonego, jak całe miasto, po tragedii z 1945 r.
Jutro przenosiny do Beppu i gorące źródła. Druga noc będzie w hotelu z onsenem na dachu i masażami. W końcu chcemy odpocząć na tym urlopie..


















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz