wtorek, 10 lutego 2026

Sponsor odcinka: PLL LOT

Mam nadzieję że sponsorem odcinka Gdańsk - Miami zostaną PLL LOT, bo w pełni na to zasłużyły. Najpierw planowe 2h opóźnienia, bo samolot z Dominikany miał poślizg. Potem - przesuwanie godziny odprawy co pięć minut - o pięć minut. Pasażerowie byli informowani o tym w ostatniej chwili. Łącznie trwało to z godzinę. Potem: „procedura specjalna”, czyli samolot z pasażerami podjeżdża pod warsztat, gdzie wsiada na chwilę technik.. Nie ściemniam. Potem jeszcze rutynowe odmrażanie. Łącznie na starcie zebrało się ponad 4h spóźnienia. Wygląda na to, że pilot robił wszystko żeby to zniwelować (powyżej 3h przysługuje pasażerom spore odszkodowanie), ale brakło czterech minut. Jak trochę odpocznę to z „dziką satysfakcją” napiszę stosowny wniosek. Drogi LOCIE: wybraliśmy was specjalnie bo połączenie miało być sprawne i szybkie ! I jeszcze ten ścisk w Dreamlinerze, i fotele dla pasażerów, bardzo wygodne do < 180cm wzrostu. Powyżej - Madejowe łoże. Wrrr.. Następna podróż - Lufthansą. 

W Miami dość ciepło - ca 23-24 stopnie. W zestawieniu z niedawnym -20 w GDN - miła odmiana. Kontrola imigracyjna wyjątkowo sprawna tym razem - max 10 min., bez żadnych kłopotów. Wynajem auta też.

 Po tradycyjnym gofrze na śniadanie - od razu uderzamy z „dużego C” - Anhinga Trail to miejsce magiczne: aligatory, żółwie, mnóstwo ptaków, piękną roślinność. Myślę, że z półtora tys. zdjęć przez te 2-3h „się napstrykało”.. Lunch we Flamingo Restaurant - najlepszej knajpie w tej części Everglades. Jednocześnie - najgorszej, bo - jedynej. Na goglach ma czwórkę, naszym zdaniem - bardzo mocno naciąganą, tak gdzieś z dwójki.. Nawet jak na amerykańskie jedzenie to było to straszne. Jeszcze do tej pory zapijamy colą i czerwonym winem.. Po południu parę krótkich „szlaczków” wzdłuż drogi w południowej części parku, ale porannych wrażeń nic nie było w stanie przebić. No, może spalone skrzydełka uwalane w sosie BBQ.. 

Jutro Everglades ciąg dalszy. 























czwartek, 27 marca 2025

Muriwai Gannet Colony czyli wpuścić lisa do kurnika

Plaża Muriwai piękna jest również o wschodzie słońca, co potwierdziliśmy osobiście. Można patrzeć godzinami.. No ale przecież nie o plażę tu chodzi :). Dla miłośników ptaków i fotografii - miejsce idealne. Dwie platformy widokowe pozwalają się zbliżyć do ptaków niemal na wyciągnięcie ręki. Są ich tutaj tysiące (ptaków, nie fotografów), zgromadzone głównie na dwóch ogromnych skalnych platformach na końcu przylądka. Wieje niemiłosiernie, co stwarza doskonale warunki do szybowania (dla ptaków, nie fotografów). Jest sporo młodych (ptaków, nie fotografów) - pojedyncze sztuki próbują startować do lotu, reszta ciągle polega na rodzicach.  Będziemy tu jeszcze dziś o zachodzie słońca i jutro o wschodzie, bo otoczenie bardzo sprzyja odpoczynkowi na koniec urlopu. Taki mały raj.

Dwa lisy w kurniku 🙂.

Serce mi się tylko kraje na widok tego co robią z moimi zdjęciami algorytmy kompresujące bloggera Google. 80% efektu w piach. Może wreszcie czas założyć porządną stronę, hmm.. 


Próbuję się trochę podleczyć bo od wczoraj czuję się niewyraźnie. Jak znam życie mój katar przejdzie tuż przed lotem. Na Izę. 

W końcu lecimy Air Qatar. 

Taki.. żenujący żart blogującego.