Dziś dzień to zdecydowanie jeden z tych kiedy jeden obraz mówi za tysiące słów. W rezerwacie Onguma zdecydowaliśmy się śledzić kilka godzin w czatowni Onkolo. Kosztuje niewiele a atrakcji.. trudno opisać. Siedzieliśmy w ukryciu popijając herbatkę z ciasteczkami, a tuż przed oczami co chwilę „zmieniał się skład”: antylopy, guźce (Pumba :) ), żeby, żyrafy, znów antylopy, do tego pełno kolorowych ptaków. Nie da się tego odzobaczyć. Na szczęście. Lunch w Bush Campie w Onguma, przy ładnym oczku wodnym, a potem wjazd do Etosha. Security check przetrzepał nam bagaże i zabrał jedną reklamówkę ( nie wolno w rezerwacie, tak jak dronów, ładunków wybuchowych i paru innych drobiazgów). Pierwszy nasz cel to Namuntoni camp, gdzie zostaniemy dwa dni. Na rozgrzewkę wpadliśmy przed zachodem słońca nad pobliskie oczko wodne (Kleine Numntoni) gdzie leniwie włóczyło się parę żyraf. Już zaczęliśmy się zbierać z powrotem żeby zdążyć przed zamknięciem bram kiedy nagle nie wiadomo skąd wypadła z buszu wataha słoni. Szybka akcja: w kilkanaście sekund przedefilowały nam przed oczami, wykonały zwrot w pełnym orszaku i ustawiły się w oczku wodnym frontem do nas. Szczęki nam opadły. Jeszcze dwie minuty i nas by tu nie było. Stara zasada: bądź cierpliwy, bo najlepsze rzeczy często dzieją się na samym końcu. Dzień zdecydowanie do zapamiętania na całą resztę życia.. Jutro zanurzamy się w parku Etosha.






















































