22 km, łączne przewyższenie około 800m. Można powiedzieć że póki co trudności wzrastają z wysokością - dzisiejszy dzień był jak dotąd najbardziej wymagający - głównie ze względu na dystans. Trasę można porównać do dobrego szlaku tatrzańskiego. Droga się skończyła - idziemy typowo górską ścieżką, co jakiś czas mijając się z karawanami mułów, które są głównym środkiem transportu towarów między wioskami. Cały czas jesteśmy jeszcze w dolinie Budhi Gandaki, która długimi fragmentami przypomina ogromny wąwóz. Na początku droga wiedzie wśród tarasowych pól i wiosek. Potem, przez większość dnia, ścieżka "przyklejona" była to do jednej to do drugiej ściany wąwozu - czasem na wysokości kilkudziesięciu, czasem - około 200m nad spienioną wodą. Przechodziliśmy przez pełno osuwisk, które są pozostałością po ostatnim monsunie. Widokowo - przepięknie. Ogromne ściany, mnóstwo wodospadów (jeden - przecudnej urody, widok z kategorii tych, które wywołują dreszcze, przynajmniej - u mnie..), wspaniała roślinność (rośnie tu też dziko takie zioło o znajomym zapachu..), spieniona rzeka. Ostatnie kilka km - wśród bambusowych zarośli porastających skalne ściany po obu stronach rzeki. Mimo zmęczenia - naprawdę chce się tu być. Nocleg na wysokości około 1800 mnp w malowniczo położonej "noclegowni" (jest na jednym ze zdjęć jeśli uda się załadować). Klimat jak w schronisku, jest tłok, warunki spartańskie - zafundowaliśmy sobie ciepły prysznic z butli gazowej, a co.. Później może nie być okazji, a od trzech dni nie widzieliśmy ciepłej wody. Czuć, że wchodzimy w wysokie góry - powietrze coraz "ostrzejsze", temperatura powoli spada. Jutro nocleg na 2600..
wtorek, 17 października 2023
niedziela, 15 października 2023
Mosty i wodospady - Jagat
Dziś 15 km, około 1000m łącznego przewyższenia. Początek po kamiennej drodze, którą przemieszczają się karawany mułów, potem mostem na drugą stronę rzeki, gdzie zaczęła się "normalna" ścieżka górska. Momentami było dużo trudniej niż wczoraj - poziom dobrego tatrzańskiego szlaku, jeden fragment przypominał nawet bardzo Żleb Kulczyckiego - stromo, piargi, żadnych ułatwień. Po drodze cztery kolejne mosty wiszące - pięknie położone, pełno wodospadów, jednego nawet nie dało się ominąć i zaliczyliśmy odświeżającą kąpiel. Ściany doliny coraz bardziej strome, momentami to już porządny wąwóz.. Jest przestronnie, spokojnie, ciepło i.. trochę męcząco 🙂. Mieliśmy okazję przyjrzeć się produkcji bimbru z prosa, który testowaliśmy przedwczoraj - naprawdę prosty proces ;). Jagat, gdzie nocujemy, leży na wysokości 1400 mnp, w strefie przygranicznej z Tybetem. Dziś mamy jeszcze pokój z łazienką, nawet woda jest, jutro - koniec "luksusów".
sobota, 14 października 2023
Pierwsze koty za płoty - Khorlabesi
18 km (713 łącznego przewyższenia) na rozgrzewkę poszło całkiem łatwo. Początek trekkingu prowadzi kamienistą drogą, częściowo dostępną jeszcze dla samochodów terenowych, potem już tylko muły i inne zwierzęta transportują tędy towary. Tak naprawdę jeszcze nie weszliśmy w wysokie góry, ale widoki już miejscami są "zapierające". Jedyna trudność dla nas póki co to temperatura - około 30 stopni, pochłaniamy ogromne ilości wody. Jeszcze jeden taki dzień - potem już coraz chłodniej. Wioski po drodze całkiem urokliwe, pięknie położone w dolinie rzeki, mosty wiszące - da się przejść ;), choć robią wrażenie.. Jutro podobny etap choć teren ma się zrobić trudniejszy. Zobaczymy..



























































