czwartek, 18 czerwca 2026

Czas na północ - w drodze do Opuwo

Po paru przemyśleniach i rozważeniu ryzyk, zdecydowaliśmy się zmienić plan na ostatni dzień pobytu w parku Etosha. W planie było przejechanie jego zachodniej, bardziej dzikiej części. Jednak mając w perspektywie potencjalną zmianę uszkodzonego koła na odludziu, w towarzystwie lwów - wyszło, że jednak zdrowie/życie ważniejsze. Zwłaszcza, że nasz zastępczy samochód miał już tylko jedno zapasowe koło bo od razu pierwszego dnia jazdy jedno trzeba było zmienić - na szczęście na terenie obozu. Rownolegle zażądaliśmy wymiany zastępczego samochodu na auto prawie nowe, z porządnymi oponami - w końcu zapłaciliśmy za to ekstra. Taka wymiana miała miejsce dziś rano i już nowym autem dojechaliśmy do Opuwo, gdzie chcemy jutro odwiedzić ludzi Himba. Zanim jednak do tego doszło, wczoraj zrobiliśmy jeszcze pętlę w okolicach campu Okoukuejo, na którym zostaliśmy na dodatkową noc. Było trochę zwierząt i ptaków, w tym nasze dzisiejsze odkrycie: podobne trochę do wróbli tkacze, które wspólnymi siłami budują ogromne gniazda-kolonie, gdzie potrafi mieszkać nawet kilkaset osobników, a taka konstrukcja z pojedynczych trawek i gałązek ważyć tonę - spektakularne konstrukcję. Po zmroku i przed świtem -  pożegnanie ze słoniami, nosorożcami i hieną, która wraz z kumplami szakalami też przyszła się czegoś napić. Dziś rano po wymianie auta w Outjo - 450 km asfaltem na północ. Po drodze i na miejscu już zupełnie inne klimaty, co widać na zdjęciach. Na drodze trzeba było bardzo uważać - różne stworzenia tam goszczą.












































Brak komentarzy:

Prześlij komentarz