piątek, 12 czerwca 2026
Strusie i nosorożce: Fisher’s pan i okolice
Pierwszy cały dzień w parku Etosha spędziliśmy w jego najbardziej wschodniej części: kilka oczek wodny wokół czegoś w rodzaju wyschniętego jeziora - generalnie suche to jak pieprz choć w kilku miejscach widzieliśmy zwierzęta grzęznące w białym błocie. Piątek od rana okazał się dniem Strusia: w kilku miejscach natknęliśmy się na łącznie kilkanaście sztuk. I dorosłe i młode. Są rzeczywiście ogromne - duże antylopy wyglądają przy nich jak jakieś psiaki. Włóczyliśmy się do południa wśród walających się zebr i antylop. W ciągu dnia, kiedy temperatura rośnie powyżej 30 stopni przy oczkach wodnych nie widać zwierząt. Pozostają poranki i wieczory - trzeba tylko się zmieścić w godzinach otwarcia campów które na noc są zamykane. Po południu taktyka była inna: zasadziliśmy się przy wcześniej wyostrzonym oczku które dobrze rokowało (wydeptany teren, mnóstwo odchodów). Już po drodze natknęliśmy się na samotnego słonia. Potem przyszły jeszcze dwa, mnóstwo żyraf, a na koniec dwa nosorożce czarne. Niby nie mają powodu żeby atakować turystów w samochodach, ale czułem się trochę dziwnie :) . Zostaliśmy tak długo jak się dało - rzeczywiście można poczuć naturę..
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)





























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz