niedziela, 27 czerwca 2021

Dupa Słonia czyli czas start..

Dzień przed nową podróżą zorientowałem się, że wpisy z poprzedniej skończyły się w.. dwóch trzecich wyjazdu. Lenistwo to dobre wyjaśnienie powodów. Drugi to wyjątkowo słaby interfejs blogspota do pracy z komórką, szczególnie jeśli chce się zamieszczać sporo zdjęć.. Ale - teraz jest nowy wyjazd, jest nowa, obiecująca aplikacja.. Zobaczymy. Po całodziennej podróży z Gdańska, wylądowaliśmy w, no właśnie, Dupie Słonia. A właściwie - jej bezpośrednim pobliżu.

 


Od miejsca gdzie odebraliśmy masz dom na kółkach to (nie)całe 5,3 km. Ładny kawałek na początek :). Jutro udamy się do Rumunii przez Nowy Sącz. Mamy opony All Terrain, napęd 4x4 - nadrobimy :). 



Jeszcze mały bonus na koniec - całkiem duże Alpy z poprzedniego wyjazdu. Z części pominiętej na blogu..





niedziela, 4 października 2020

Alpejska trzydniówka..

Tytuł w zasadzie mówi wszystko. Mamy szczęście przeżywać kolejne załamanie pogody. Pokonując typowo włoskie trudności komunikacyjne: 

(to autentyczne skrzyżowanie z naszej trasy, pod Bolzano..),
przemieszczamy się po kilkadziesiąt kilometrów dziennie. Najpierw dwa noclegi niedaleko Bolzano, teraz jeden na północ od Merano, zwiedzając pieszo lub na rowerze najbliższe okolice: jeziora, plantacje winogron i jabłek (na jednej - samoobsługa, można brać przygotowane produkty,  a co łaska - do skrzynki ;) ) :


czy wreszcie, jak dziś rano, ogrody pięknie usytuowane na zboczach przedmieść Merano. Staramy się trafić w niewielkie "okna pogodowe", żeby za bardzo nie zmoknąć. W międzyczasie - testy lokalnej agrowytwórczości 😋:


W sumie - ruszamy się całkiem sporo, jemy i pijemy też całkiem dobrze (świeże warzywa i owoce prosto z gospodarstw - mmm.. , pizza i cappuccino - mmm..), czyli - jest dobrze 🙃. Pomysł na jutrzejszy dzień był genialny: ponieważ nie ma widoczności i trochę pada - przejdziemy piękny wąwóz - tam warunki nie są takie istotne, a ubrania mamy dobre.. Dojechaliśmy na miejsce, znaleźliśmy fajny  kemping tuż przy szlaku.. Jest tylko mały szkopuł: w ciągu ostatnich dwóch dni, wg prognozy, spadło tu łącznie około 80 litrów na m. kw. Strumyk zamienił się w rwącą rzekę, wąwóz częściowo wypełnił się wodą, szlak zamknęli i nie wiadomo kiedy otworzą, szczególnie, że znów pada.. także tego - plany trzeba zmienić..










czwartek, 1 października 2020

Cappuccino z widokiem..

Zakotwiczyliśmy w Arco na parę dni. Połączenie klimatu śródziemnomorskiego z alpejskim nam sprzyja.. :) Wczoraj był mały trekking, najpierw - na zamek Arco na czubku skały dominującej nad okolicą. Mogliśmy doświadczyć widoku z okna miejscowego księcia, sprzed pięciuset lat. Popijając przy okazji cappuccino.. Potem grzbietem czegoś w rodzaju ogromnego klifu, na który wspina się połowa naszych współspaczy z campingu. Parę godzin wśród skał, z winnicami w dolinach, przy pięknej pogodzie. Momentami - z odrobiną emocji.. 

Dziś - trzydzieści parę kilometrów na rowerach. Tym razem - doliną płynącej tu rzeki. Winnice, sady, otaczające zewsząd ogromne, skaliste ściany. Pizza i cappuccino po drodze. Chyba lubimy Włochy.. 

Jutro drastyczna zmiana pogody, ale z niewielką pomocą oliwkowej grappy, udało się przygotować plan na najbliższe dni..













wtorek, 29 września 2020

Cortina... musi poczekać

Wczoraj rano przywitał nas krajobraz jak niżej..



A w kamperze opon zimowych nie ma..
W dodatku w pierwszej butli skończył się w nocy gaz (oj panie właścicielu kampera - chyba butla nie była pełna.. ), więc rano mieliśmy w środku 10 stopni. Cóż - są granice.. dlatego skończyło się „szybkim” przeglądem prognoz pogody w zasięgu ca 150km. Padło na jezioro Garda - jedyne miejsce z temperaturą 20 stopni i kilkoma dniami pogody. Już koło południa, po wstępnym ogrzaniu się i spacerze, zamiast w lewo - nawrót w prawo. Jeszcze tylko ostatnie spojrzenie na zamglone góry...


.. i przez Dobbiaco, Bolzano i Trydent do Arco, na północnym brzegu Jeziora Garda. Kemping nad rzeką, u stóp pionowych skał gdzie całkiem sporo ludzi próbuje swoich sił we wspinaczce.  Ponieważ to rozrywka dla ludzi niespełna rozumu ( :) ) - my wybraliśmy rowery. Przed południem wyruszyliśmy na objazd okolicy. Miejsce trochę bajkowe: ścieżka prowadzi wśród plantacji winogron, oliwek, sadów jabłkowych, drzew kiwi i co tam jeszcze wyrosło. A wydaje się, że rośnie wszystko, włącznie z palmami, agawami, oleandrami.. Odwiedziliśmy dwie "perełki" tej części jeziora: Torbole i Riva Del Garda, choć samo Arco gdzie mieszkamy też jest urocze - z ruinami fortecy na ogromnej skale i wąskimi uliczkami miasteczka. Łącznie około 30 km na rowerze, z przystankiem po drodze na słodkości  ( 🤔🙃 ) i włóczeniem się po załukach..