wtorek, 16 kwietnia 2024

Drake - pokój z widokiem na ocean

 Zatoka Drake’a to jedno z wielu miejsc, o których można powiedzieć że leży na prawdziwym końcu świata.. skoro świat jest okrągły.. Samochód zostawiliśmy w Sierpe, a na miejsce przywiozła nas motorowa łódź. Najpierw laguną wśród lasów mangrowych, w towarzystwie krokodyla, potem wzdłuż oceanicznego brzegu i pustych plaż półwyspu Osa, na którym znajduje się park Corcovado, nasz pojutrzejszy cel. Nie ma tu przystani, pasażerów zostawia się wprost na plaży. Całkiem zacisznej i otoczonej bujną roślinnością. Wcześniej odwiedziliśmy okolice Uvita, gdzie znajduje się słynny półwysep w kształcie ogona wieloryba. Można się po nim przespacerować.. jeśli akurat nie ma przypływu. My mogliśmy się powłóczyć wzdłuż plaży i w gaju palmowym wśród koksów i pająków 🙂. Najbliższe trzy noce spędzimy w drewnianym domku z widokiem na ocean. Na miejscu przywitały nas dwie Ary - najpierw w dobrej komitywie oddające się wzajemnym czynnościom higienicznym, potem doszło chyba do jakiejś kłótni bo zaczęły się drzeć aż w końcu odleciały. Ptaków jest tu oczywiście całe mnóstwo, więc zainteresowani mogą mieć frajdę.. Odpoczywamy.





















poniedziałek, 15 kwietnia 2024

Park Manuel Antonio

 Manuel Antonio to mały park na wybrzeżu Pacyfiku. Wśród resztek lasu deszczowego poprowadzono betonowe ścieżki i sprzedaje się bilety tysiącom chętnych.. i i tak tych biletów brakuje. Wykupiliśmy przez internet wycieczkę z przewodnikiem, która zaczynała się około siódmej rano. Bardzo przyjemne trzy godziny, bez przewodnika nie dojrzelibyśmy większości zwierzaków. Słychać było tukany, widać - to co na zdjęciach poniżej. Jeśli ktoś przyglądając się kilku z nich niczego nie dojrzy- warto przyjrzeć się bardziej - ptaki nocne w dzień potrafią się nieźle maskować. Popołudnie w Quepos - postanowiliśmy nie spieszyć się bardzo. Po dobrym obiedzie (owoce morza , wiadomo..) wieczorny spacer na miejscowej promenadzie zachodzącego słońca :). Generalnie - Pura Vida. Jetlag trzyma - wstajemy o czwartej. Jutro - Corcovado..




























niedziela, 14 kwietnia 2024

Pura Vida ad 2024

Siły Zbrojne Kostaryki zostały rozwiązanie niedługo po drugiej wojnie światowej. Dziś wciąż jest krajem neutralnym, a z ochrony środowiska uczyniła swój slogan reklamowy na cały świat. Praktycznie w 100% korzysta z odnawialnych źródeł energii, jest światowym liderem w produkcji bananów i kakao (ziarna kakaowca były tu kiedyś walutą). Góry dochodzące do 4km wysokości, Wybrzeże Pacyfiku i morza Karaibskiego, las deszczowy i wulkany .. „Samo życie” jak brzmi wszędobylskie tu hasło.  Podobno jest : „kwintesencją egzystencji w zgodzie ze otoczeniem i minimalistycznym podejściem do rzeczywistości. To także wdzięczność za wszystko, co nas spotyka i szlaban dla marudzenia, negatywnego nastawienia i zwykłej nieżyczliwości.” 

Postanowiliśmy przekonać się na własnej skórze jak wygląda Pura Vida..

Lot poniżej doby to całkiem miła niespodzianka jak na tą odległość, ale i tak łatwo zaraz po przylocie nie było. Zwłaszcza że trzeba było jeszcze odebrać auto, zrobić choć podstawowe zakupy i dostać się do kwatery. Jak  kładliśmy się spać w Polsce była szósta rano.. 
Plan na dziś to dostać się do Quepos, obok parku San Miguel, przez most krokodyli. Po drodze trafiła się jeszcze plantacja czekolady z lokalną fabryczką (i toaletą z czasów Inków). Pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne: czuć, że to kraj Ameryki środkowej/południowej ale taki trochę bardziej cywilizowany. Duża różnorodność roślinności, drogi póki co całkiem przyzwoite. Przepiękne wybrzeże Pacyfiku.. 
Mimo że trwa tu długi weekend to z noclegami nie ma problemu, choć nasz drugi apartament okazał się norą z oceną 9.0 na bookingu.. Na szczęście dało się zamienić szybko na coś przyzwoitego. Śniadanie w kolejnej knajpce, które było baardzo dobre kosztowało nas łącznie ca 56 PLN z kawą. Dla dwóch osób. Miało nie być tanio i nie jest.. Popołudniowe ceviche niezłe, choć niechcący odkryliśmy tajemnicę szefowej kuchni i czas trochę prysł.. Jakby ktoś chciał zrobić ceviche o różnych smakach to wystarczy owoce morza zanurzyć w Fancie mango, pomarańczowej, cytrynowej.. co kto lubi 😋. Jutro rano - park San Miguel. Wejście tylko z przewodnikiem bo indywidualne  bilety dawno wyprzedane..