Nie udało się dojechać do campingu obok parku Saguaro, brakło godziny..
Dziś dalej włóczymy się po Dzikim Zachodzie. Kaktusy Saguaro to motyw wykorzystywany wielokrotnie w westernach i nie tylko. Np. - w Bolku i Lolku też. Na żywo - są bardzo duże, tworzą wymyślne kształty i potrafią ciagnąć sie kilometrami. Znaczy - całe połacie porośnięte lasem kaktusów, nie pojedyncza sztuka. Pojedyncze osobniki potrafią przekraczać 10 m wysokości.
Gdyby nie temperatura dochodząca do 40 stopni chętnie posiedzielibyśmy wsród nich dłużej. W to miejsce podjechaliśmy zajrzeć do filmowego miasteczka Old Tucson - zajrzeć przez płot bo miasteczko czynne jest tylko w weekendy. Wizyta okazała sie brzemienna w skutkach.. Po południu był plan zobaczyć ogromne cmentarzysko nie używanych samolotów, które znajduje sie obok Tucson, ale wyszło inaczej - ostatni autobus na teren składowiska odjechał 10 min. przed naszym przyjazdem, wiec mogliśmy mu z daleka.. pomachać. Udaliśmy sie czym prędzej wiec około 100 km ma południowy wschód do Tombstone, żeby dla odmiany po klimatach indiańskich podejrzeć rewolwerowców. Na strzelaninę odgrywaną w słynnej zagrodzie OK Corral... też sie spóźniliśmy - tym razem tylko 2 min. :). Żeby tak jeszcze przewodniki chciały zamieszczać takie drobiazgi jak godziny dostępności głównych atrakcji.. Trudno - tak widocznie miało być. Dzięki temu staliśmy sie właścicielami dwóch łapaczy snów. Są pięknie wykonane - trzeba będzie znaleźć im godne miejsce..
Gdyby nie temperatura dochodząca do 40 stopni chętnie posiedzielibyśmy wsród nich dłużej. W to miejsce podjechaliśmy zajrzeć do filmowego miasteczka Old Tucson - zajrzeć przez płot bo miasteczko czynne jest tylko w weekendy. Wizyta okazała sie brzemienna w skutkach.. Po południu był plan zobaczyć ogromne cmentarzysko nie używanych samolotów, które znajduje sie obok Tucson, ale wyszło inaczej - ostatni autobus na teren składowiska odjechał 10 min. przed naszym przyjazdem, wiec mogliśmy mu z daleka.. pomachać. Udaliśmy sie czym prędzej wiec około 100 km ma południowy wschód do Tombstone, żeby dla odmiany po klimatach indiańskich podejrzeć rewolwerowców. Na strzelaninę odgrywaną w słynnej zagrodzie OK Corral... też sie spóźniliśmy - tym razem tylko 2 min. :). Żeby tak jeszcze przewodniki chciały zamieszczać takie drobiazgi jak godziny dostępności głównych atrakcji.. Trudno - tak widocznie miało być. Dzięki temu staliśmy sie właścicielami dwóch łapaczy snów. Są pięknie wykonane - trzeba będzie znaleźć im godne miejsce..
Jak dojadą w całości, bo pakowanie delikatnych konstrukcji trwało około godziny, a i tak nie mam pewności czy przetrzymają traktowanie przez obsługę lotniska. Juz zacząłem też myśleć co w to miejsce będzie musiało zostać w stanach - wszystko sie do walizki nie zmieści.
Tombstone w sporej części składa sie z budynków pamiętających Dziki Zachód, zachowanych w dobrym stanie, wiec klimat można poczuć. Szczególnie teraz kiedy nie ma tu prawie ludzi. Wieczorna sesja fotograficzna przy zachodzącym słońcu , wcześniej - okropne żeberka, wieczorem - dobre drinki w Saloonie.
Dzień udany.. (stałem się fanem drinka zwanego Coronita: piwo Corona, odwrócone i włożone do szklanki z tequillą na lodzie z limonką i syropem cukrowym :) ). W miarę picia, coraz więcej Corony spływa do szklanki i skład drinka sie zmienia.. Spróbuję odtworzyć po powrocie..
Dzień udany.. (stałem się fanem drinka zwanego Coronita: piwo Corona, odwrócone i włożone do szklanki z tequillą na lodzie z limonką i syropem cukrowym :) ). W miarę picia, coraz więcej Corony spływa do szklanki i skład drinka sie zmienia.. Spróbuję odtworzyć po powrocie..
Jesteśmy w najbardziej na południe wysuniętym punkcie naszej podróży. Jutro zaczynamy podróż na północ.
Powoli Jet Lag nam przechodzi. Powoli...







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz