W zasadzie to aligatorów a nie krokodyli, bo wygląda na to, że wszystkie widziane dziś po drodze kreatury to aligatory (bardziej czarne, zaokrąglone pyski). Pobudka o 6stej i po śniadaniu transfer do Shark Valley. Na miejscu wypożyczyliśmy rowery i udaliśmy się szlakiem wzdłuż kanału, do wieży obserwacyjnej i z powrotem - pętla około 25 km. Po drodze - co chwila przystanek. Głównie z powodu ptaków, ale nie tylko. Droga „usiana” jest aligatorami, we wszystkich rozmiarach. Również - świeżo wyklute. Całą trasę zrobiliśmy bez pośpiechu - integracja z naturą całą gębą. Bardzo przyjemny dzień. Po południu miała być wioska indiańska ale okazało się że Indianie we wyrku nie pracują, więc było „scenic drive” - szutrowa w większości droga z przystankami na.. podglądanie ptaków i krokodyli :). Klimat trochę inny niż w samym Everglades gdzie przeważają trawy i zarośla: tu las mangrowy i cyprysy. Po drodze był jeszcze spot gdzie było mnóstwo białych ibisów i czapli obżerających się małymi rybkami, liczyliśmy też na różowe warzęchy ale były bardzo daleko. Na szczęście w drodze powrotnej udało się wypatrzeć dwie całkiem blisko - to naprawdę piękne ptaki. Cały dzień blisko przyrody.. Pięknie.















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz